Irit Gal     18 czerwiec 2017     

Irit Gal jest izraelską autorką i filmowcem. Prezentowany artykuł ukazał się po raz pierwszy (w języku hebrajskim) na stronie «Haokets».

Wśród syryjskich uchodźców opuszczających ich płonący kraj oraz udających się do krajów europejskich (które są im na tyle życzliwe, że otwierają przed nimi swe bramy), są tacy, którzy są drugim pokoleniem uchodźców.

Pierwsze pokolenie stało się nimi w roku 1967, kiedy to syryjskie Wzgórza Golan zostały zdobyte przez armię izraelską.

W przeciwieństwie do uchodźców z Zachodniego Brzegu i ze Strefy Gazy, historia uchodźców syryjskich została wymazana z izraelskiej świadomości.

Fakty zniknęły: ich przebieg został ukryty, zasłonięty i usunięty z pola widzenia – tak jak gdyby wydarzenia, o których mowa nigdy nie zaistniały.

Pod koniec lat ’90, izraelski kanał telewizyjny wysłał mnie, abym udokumentowała historię druzyjskich mieszkańców Wzgórz Golan.

Poproszono mnie, bym dowiedziała się dlaczego zachowali lojalność wobec swojej syryjskiej ojczyzny i w związku z tym odmawiali przyjęcia obywatelstwa izraelskiego – pomimo wielu korzyści, jakie w zamian za to ofiarował im Izrael.

W trakcie moich dociekań natknęłam się na całkowicie inną od oficjalnej wersję wydarzeń, która była dla mnie zaskakująca.

Wyszło na jaw, że w roku 1967 – tj. kiedy wybuchła wojna sześciodniowa – Wzgórza Golan zamieszkiwali obywatele Syrii (wśród których stanowiący mniejszość Druzowie, którzy pozostali na tym obszarze po zakończeniu działań wojennych).

Zabrałam się za szukanie potwierdzenia tejże informacji w podręcznikach historii, jednakże syryjscy mieszkańcy Wzgórz Golan byli w nich po prostu nieobecni. Tylko jeden wpis encyklopedyczny wspominał o tym, że przed przejęciem Wzgórz przez Izrael, ludność je zamieszkująca liczyła ponad 100 000 osób.

Podczas poszukiwań i filmowania rozmawialiśmy z byłymi żołnierzami IDF (armii izraelskiej), którzy walczyli na Wzgórzach Golan, z członkami kibuców oraz z zamieszkującymi wioski w Dolinie Jordanu, a także z samymi Druzami.

Wszyscy opowiedzieli nam tę samą historię: Wzgórza Golan, które w świadomości Izraelczyków postrzegane były jako niezamieszkałe, w rzeczywistości były zaludnione – podobnie jak Zachodni Brzeg w momencie jego podbicia.

Raport został sfilmowany i zmontowany, ale gdy nadawano jego zwiastun w telewizji, szef sekcji do spraw arabskich zażądał, byśmy wstrzymali jego transmisję, mówiąc, że zostaniemy wyśmiani. Stwierdził, że na Wzgórzach Golan nigdy nie było ludności cywilnej, z wyjątkiem syryjskich sił zbrojnych, czego dowodem miało być stwierdzenie: „Wszyscy o tym wiedzą”.

Aby zapobiec nieporozumieniu, zwrócono sie do starszego wiekiem historyka – specjalisty od spraw Bliskiego Wschodu i zarazem emerytowanego pułkownika armii izraelskiej – który pełnił funkcję wojskowego gubernatora wielu miast na Zachodnim Brzegu, jak również ambasadora w Turcji.

Podczas gdy program był nadawany, zakłopotany ekspert zadzwonił do swych kolegów, będących podobnie do niego biegłymi w tej dziedzinie, jednakże żaden z nich nie pojmował, o czym mówili dawni obywatele Syrii.

W jaki więc sposób ludzie ci «zniknęli»?

W roku 1967, w momencie wybuchu wojny – która zakończyła się imponującym zwycięstwem strategicznym Izraela, umożliwiającym mu powiększenie swego terytorium i przesunięcie granicy z doliny leżącej u ponóża Wzgórz Golan do ich szczytów – region ten liczył od 130 000 do 150 000 osób.

Większość z nich było cywilami mieszkającymi w 275 miastach i wsiach. Największym skupiskiem była Quneitra, centrum regionu, w którym mieszkała jedna czwarta całej populacji (syryjski personel wojskowy i ich rodziny był mniejszością).

W trakcie działań wojennych – w poszukiwaniu schronienia przed izraelskimi bombardowaniami – do wycofującej się armii syryjskiej dołączyła około połowa mieszkańców Wzgórz Golan, mających nadzieję, że zawieszenie broni umożliwi im powrót do ich domów.

Jednakże tym, którzy znaleźli się za linią zawieszenia broni, powrót na Wzgórza Golan został zabroniony.

Uchodźcy syryjscy, którzy próbowali wrócić do swych domów, uznawani byli za szpiegów. Niekiedy – by ich przestraszyć – izraelscy żołnierze ostrzeliwali ich. Tych, którym udało się przekroczyć granicę, skazywano i aresztowano.

Po zakończeniu walk, na Wzgórzach Golan znajdowały się dziesiątki tysięcy ludzi, z których około połowa była Syryjczykami. Za wyjątkiem Druzów, wszyscy oni zostali ze Wzgórz deportowani.

Ludność cywilna, składająca się głównie z muzułmanów sunnickich – wśród których znajdowało się kilka tysięcy uchodźców wojennych z roku 1948 (a także trochę Czerkiesów i osób należących do innnych grup etnicznych) – została przewieziona przez granicę w sposób zorganizowany.

Byli kombatanci i mieszkańcy Doliny Jordanu, którzy przybyli na Wzgórza Golan po zaprzestaniu działań wojennych, opowiadali o żołnierzach izraelskich – siedzących za stołami zabranymi z domów znajdujących się w pobliżu linii zawieszenia broni –  zmuszających syryjskich mieszkańców Wzgórz Golan do podpisania dokumentów stwierdzających, iż dobrowolnie opuszczają swoje domy i że przenoszą się na terytorium Syrii.

Można przypuszczać, że dokumenty poświadczające cichą deportację Syryjczyków ze Wzgórz Golan, są ukryte gdzieś w izraelskich archiwach wojskowych, które jednakże – ze względu na bezpieczeństwo państwa – nie zostaną udostępnione opinii publicznej przez wiele lat.

Po zakończeniu walk, na Wzgórzach Golan doszło do powszechnych grabieży, choć nie miały miejsca masakry, takie jak te, których dopuszcza się przeciwko swemu narodowi Assad (od tłumacza: Czytelnik powinien pamiętać, że autorem tekstu jest Żydówka).

Wręcz przeciwnie, wydalenie Syryjczyków ze Wzgórz Golan przebiegało w sposób zdyscyplinowany i zinstytucjonalizowany. Przebieg deportacji był spokojny.

Do ​​Quneitry wkroczyły konwoje pojazdów wojskowych, z których – przez głośniki – ostrzegano jej mieszkańców, że powinni opuścić miasto: w przeciwnym razie muszą liczyć się z konsekwencjami stawiania oporu.

Po wypędzeniu Syryjczyków, to piękne miasto z zabytkowymi budynkami stało przez jakiś czas puste – zanim zostało zrównane z ziemią.

Mieszkania, centra handlowe, kina, teatry, szpitale, szkoły, przedszkola, cmentarze, meczety i kościoły zostały całkowicie zburzone przez ostrzał artyleryjski oraz bombardowania prowadzone przez armię izraelską.

Mieszkańcy wsi, którzy upierali się by pozostać w swych domach i bali się z nich wyjść, również otrzymali rozkaz opuszczenia ich i przejścia na drugą stronę granicy.

W następnych dniach, na Wzgórza Golan sprowadzono z Doliny Jordanu buldożery i ciągniki i podczas byskawicznej oraz bezprecedensowej operacji zrównano z ziemią wszystkie osiedla Syryjczyków.

Ocalało jedynie kilka budynków, jakie Izraelczycy uznali za nadające się do celów wojskowych.

W krótkim przedziale czasowym życie tysięcy ludzi rozsypało się w proch: wychowawcy, personel medyczny, urzędnicy, menedżerowie, kupcy i rolnicy stracili swoje terytorium, domy i całą majętność.

W jednej ze wsi, przez kilka lat (aż do jej śmierci) pozostałe tylko jedna stara Syryjka, którą wszyscy opowiadający o wydarzeniach, dobrze zapamiętali.

W trakcie działań wojennych, władze izraelskie zrealizowały jeszcze jeden projekt, zgodnie z którym około 7000 Druzom pozwolono pozostać w ich wioskach. Zakładano – co później okazało się błędem – że zaakceptują nową administrację i staną się lojalni wobec Izraela, podobnie jak miało to miejsce z Druzami zamieszkującymi Izrael, służącymi nawet w IDF (armii izraelskiej).

Ci właśnie oficerowie Druzowie służący w armii izraelskiej –  pochodzący z wiosek w północnym Izraelu – zostali wysłani na misje zwiadowcze do syryjskich osad na Wzgórzach Golan, gdzie informowali przez głośniki o tym, że wszyscy mieszkańcy tego obszaru są zobowiązani do zgłoszenia się w punktach zbiórki, rozmieszczonych wzdłuż granicy z Syrią. Informacja nie dotyczyła jedynie Druzów, którym pozwolono na pozostanie w ich domach i którym obiecano, że nie zostaną skrzywdzeni.

Z tychże miejsc zbiórek, izraelska armia przetransportowała ludność niedruzyjską na syryjską stronę linii zawieszenia broni.

Tym sposobem, jedynymi Syryjczykami, którzy pozostali na Wzgórzach Golan są mieszkańcy czterech wsi druzyjskich, w stosunku do których Izrael był na tyle uprzejmy, że pozostawił je w spokoju.

Wypędzeni Syryjczycy, którzy swe stracili domy, osiedlili się w obozach dla uchodźców, znajdujących się przeważnie w prowincjachDamaszku i Dary.

Prezydent Hafez al-Assad, ojciec Baszara al-Assada, nie spieszył się z ich integracją, ponieważ żywił nadzieję, że interwencja międzynarodowa zwróci podbite terytoria Syrii, umożliwiając tym samym uchodźcom ich powrót na Wzgórza Golan.

W roku 1974, tj. w rok po wojnie Jom Kippur (1973), Izrael i Syria podpisały porozumienie, w wyniku którego całkowicie zniszczone miasto Quneitra powróciło pod kontrolę Syrii. Narody Zjednoczone potępiły Izrael, uznając go winnym perfidnego zniszczenia miasta. Prezydent al-Assad postanowił jednakże nie odbudowywać Quneitry i pozostawić ją jako pomnik ruin i zniszczenia.

Według ogólnych szacunków, w Syrii znajduje się obecnie około 1,5 miliona osób, będących uchodźcami ze Wzgórz Golan lub ich potomkami, którzy znaleźli się tam w wyniku wojny z roku 1967.

Los tych uchodźców był lepszy – o ile można tak powiedzieć – od losu uchodźców palestyńskich, którzy w wyniku wojny z 1967 roku zostali pozbawieni państwa i tożsamości narodowej. Jakby nie było, Syryjczycy zostali wydaleni do kraju, do którego należeli i nie stracili swojego obywatelstwa.

W tym czasie przywódcy izraelscy twierdzili, że ich intencją było jedynie tymczasowe przejęcie kontroli nad Wzgórzami Golan i że zostaną one zwrócone Syrii po podpisaniu porozumienia pokojowego.

W praktyce, nie później niż miesiąc po zakończeniu wojny, Izrael wysłał na Wzgórza Golan pierwszych żydowskich osadników: tak powstał Merom HaGolan.

Żydowscy osadnicy przejęli nie tylko pola uprawne Syryjczyków, ale także ogromną ilość ich zwierząt gospodarskich.

Dwa lata po wojnie rząd Izraela zatwierdził plan, który obejmował aneksję Wzgórz Golan i zaludnienie ich osadnikami żydowskimi.

W roku 1981 Kneset przyjął „Ustawę o Wzgórzach Golan”, która oficjalnie przyłączyła je do państwa Izrael. Dziś ludność żydowska – znajdująca się na Wzgórzach Golan – zamieszkuje 32 osady i  liczy 22 000 osadników.

Większość Druzów ze Wzgórz, tj. około 24 000 osób, postanowiło pozostać wiernymi swojej syryjskiej ojczyźnie, od której zostali odłączeni wbrew ich woli: wysłali swe potomstwo na studia do Damaszku, a ich dzieci szukały małżonków po obu stronach granicy.

Izrael próbował narzucić im swe obywatelstwo, ale odmówili jego przyjęcia. Przez wiele lat żyli pod rządami wojskowymi, a każda działalność nacjonalistyczna z ich strony uważana była przez Izrael za zdradę. Wielu z nich zostało oskarżonych o szpiegostwo, skazanych i uwięzionych na długi czas.

Podsumowując, coś takiego jak «zniknięcie» uchodźców syryjskich z roku 1967 nie wydarzyło się.

Historycy, którzy napisali podręczniki historii, nie sprawdzili faktów –zaakceptowali wersję podyktowaną im przez państwo Izrael, kopiując teksty jeden od drugiego, tak że z upływem lat, kłamstwo stało się «prawdą».

Dopiero w ostatniej dekadzie, w Haaretz’u lub na stronie internetowej Zochrot (izraelska organizacja pozarządowa zajmująca się zachowaniem pamięci palestyńskiej «Nakby» – [«Nakba» oznacza «katastrofę» – chodzi o exodus Palestyńczyków]) zaczęły pojawiać się informacje o syryjskich mieszkańcach Wzgórz Golan.

Ale nawet dzisiaj, narracja mainstream’u utrzymuje, że na Wzgórzach Golan nie było Syryjczyków, a jeżeli byli – opuścili swe domy i uciekli stamtąd z własnej woli.

https://en.wikipedia.org/wiki/1948_Palestinian_exodus

W czasie poprzedzającym pojawienie się Internetu, mieszkańcy druzyjskiej wioski Madjdal Shams mieli zwyczaj chodzić na tzw. Wzgórze Krzyku, gdzie przez głośniki porozumiewali się z członkami swych rodzin znajdujących po syryjskiej stronie granicy. Rodziny, które były rozdzielone, krewni, sąsiedzi i przyjaciele rozmawiali o swych sprawach, informując się nawzajem o tym, kto się urodził i kto umarł.

Wraz z wybuchem wojny domowej w Syrii – słowne porozumiewanie się Druzów poprzez granicę, powróciło na Wzgórze Krzyków.

Druzyjscy mieszkańcy Wzgórz Golan patrzą z rozpaczą, jak ich krewni uciekają przed okrucieństwami popełnianymi na nich przez ich własnego prezydenta (punkt widzenia autorki artykułu – Żydówki). Nie są w stanie pomóc im, nie mogąc dać im schronienia w swych domach.

Linia zawieszenia broni, ustanowiona 50 lat temu, stała się stałą granicą, która nadal ich dzieli.

Źródło:

O syryjskich uchodźcach, o których Izraelczycy wolą nie pamiętać

The Syrian refugees Israelis prefer to forget

https://972mag.com/the-syrian-refugees-israelis-prefer-to-forget/128596/

***

Ponad prawem: Jak Izrael prosperuje na bogactwach naturalnych Syrii

http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=16958&Itemid=47

***

Maj, 2020

Reporterka Al Jazeery Najwan Simri towarzyszy starszej parze, Abu i Hajjeh Im Samir, podczas ich wizyty w miejscu, gdzie kilkadziesiąt lat temu znajdował się ich dom – w wiosce Ijzim, na południe od Hajfy. Ich dom, wraz z resztą wioski, został zajęty przez żydowskich osadników w czasie wojny arabsko-izraelskiej w roku 1948. Reporterka relacjonuje:

«Po kilku minutach do [bramy] podchodzą (aktualni) żydowscy mieszkańcy domu. Pytają nas, czego chcemy. Mówimy im (wskazując na Palestyńczyków), że to są (dawni) właściciele domu i pytamy: “Jak się czujecie mieszkając w domu zbudowanym na gruzach ich domu?” – Odpowiedź brzmi: “Szczerze mówiąc, nic nie czuję. Jestem bardzo szczęśliwy. Żyje się tu bardzo przyjemnie.”»

Wysiedleni Palestyńczycy spotykają się z Żydami zajmującymi ich dom w Ijzim, w Izraelu

https://www.snopes.com/fact-check/palestinians-lose-home-israelies/