Ceny benzyny i energii: są skutkiem działania perwersyjnego mechanizmu finansowego. Jest obecnie rzeczą oczywistą, że system ustalania cen energii ma charakter niemal wyłącznie spekulacyjny, którego dynamika nie nie jest już dłużej do przyjęcia. System cen energii i paliw ma obecnie charakter niemal wyłącznie spekulacyjny, a jego dynamika jest już nie do przyjęcia. Zakłady funduszy hedgingowych i operatorów finansowych pożerają konsumentów.

Jest obecnie rzeczą oczywistą, że system ustalania cen energii ma charakter niemal wyłącznie spekulacyjny, którego dynamika nie może być dłużej akceptowana. Od czego zależy cena gazu we Włoszech– określona przez Urząd Regulacji Sieci Energetycznych i Środowiska (Arera)? Nieco mniej niż połowa zależy od tak zwanych “opłat systemowych”, na które w dużej mierze składają się różne formy opodatkowania, a które ponadto w chwili obecnej, biorąc pod uwagę gwałtownie rosnące ceny, stanowią duży zysk przekraczający wartość składników “zamrożonych”.

Druga połowa zależy od ceny surowca “gaz”, która z kolei zależy od różnych czynników. Jedynie częściowo zależy ona od rzeczywistego kursu podaży i popytu na gaz, w dużej mierze negocjowanego w kilku fizycznych hubach, z których najważniejszym jest ten w Amsterdamie, tzw. TTF. https://en.wikipedia.org/wiki/Title_Transfer_Facility

Tam określa się pierwotną cenę dla kontraktów podpisywanych przez nabywców gazu i sprzedawców rzeczywistych, tj. tych, którzy gazu potrzebują. Umowy te mogą być albo codzienne (spot), jak błędnie nakazuje prawodawstwo Unii Europejskiej, albo długoterminowe. Na tym poziomie istnieje pierwszy, duży margines spekulacji, ponieważ często, cena podawana przez sprzedawców, którzy kupili gas od dużych firm międzynarodowych, jest znacznie wyższa niż ta, którą sami zapłacili.

Spekulacje te nie są łatwo wykrywalne, ponieważ kontrakty są “tajne”, ale pewne jest, iż w ostatnich miesiącach występowały bardzo duże różnice między cenami zakupu i sprzedaży.

Jak wspomniano, ceny na rynku rzeczywistym są jedynie jednym z elementów kształtowania się końcowej ceny gazu, na którą duży wpływ mają spekulacje finansowe dokonywane przez fundusze hedgingowe, banki i innych operatorów, którzy de facto obstawiają cenę ustaloną na hubie w Amsterdamie lub na innych listach. Dla zobrazowania tego typu zjawiska podam, że w marcu 2022 roku, na rynku gazu TFF zaangażowanych było aż 218 podmiotów finansowych – z czego 164 to fundusze jawnie spekulacyjne – a podmiotów komercyjnych, czyli faktycznie zainteresowanych gazem, było (jedynie) 134.

Oczywiste jest, że gdy zakład idzie w górę, jak w przypadku wojny – która oznacza możliwe redukcje dostaw gazu – wszyscy obstawiają, że cena gazu wzrośnie. W związku z tym wzrasta cena surowca, a więc i rachunków za gaz. Podobne zjawisko występuje zresztą na rynkach regulowanych obejmujących notowane kontrakty terminowe, jak w przypadku Ice-Endex.

Innymi słowy, jeśli płacimy bardzo drogo za energię, zawdzięczamy to powstaniu przewrotnego mechanizmu finansowego (co miało miejsce przez około dwadzieścia lat). Co więcej, znamienne jest, że rząd wydał już około 20 mld euro na obniżenie rachunków za energię, a będzie musiał wydać o wiele więcej, zwiększając dług publiczny, który paradoksalnie stanie się droższy jeśli Europejski Bank Centralny – właśnie po to, by ograniczyć inflację zrodzoną ze spekulacji – zmniejszy zakupy obligacji rządowych. W istocie, bez rozwiązania problemu rynków energii, polegającego na ograniczeniu korzystania z nich do tych, którzy ją sprzedają i rzeczywiście kupują, niezwykle trudno będzie uporać się z kryzysem, w którym się znajdujemy.

W przypadku benzyny sytuacja jest równie zniechęcająca. We Włoszech około 60% ceny benzyny, która stale rośnie –  a więc jest znaczącym składnikiem inflacji – zależy od opłat podatkowych. Pozostałe 40% zależy od cen surowców, które z kolei są w dużym stopniu związane ze spekulacjami. Tak naprawdę, cena paliwa nie zależy bezpośrednio od ceny baryłki ropy, ale od cen paliw ustalanych przez prywatną platformę-agencję z siedzibą w Londynie – Platts, będącą w rzeczywistości własnością McGraw-Hill, na której prowadzą działalność główne światowe fundusze spekulacyjne, począwszy od Barclays Global Investors, Goldman Sachs Asset Management, Vanguard Group, Deutsche Asset Management Americas, Barclays oraz Global Investor. https://en.wikipedia.org/wiki/S%26P_Global_Commodity_Insights https://www.spglobal.com/commodity-insights/en/about-commodity-insights/our-history

To właśnie te fundusze, biorąc pod uwagę cenę ropy – ustalaną zresztą na rynku, na którym owe fundusze mają praktycznie większe wpływy niż kraje produkujące ropę (niezależnie od tego, czy są członkami Opec’u, czy nie) – każdego dnia wyznaczają cenę paliwa, dokonując de facto realnych zakładów w kwestii trendów cenowych. Ujmując rzecz w skrajnej i brutalnej syntezie: fundusze spekulacyjne i banki inwestycyjne, opierając się na rzeczywistych danych, ustalają ceny najpierw na rynku ropy naftowej, a następnie, za pośrednictwem Platts, na rynku paliw – zawierając zakłady, które na ogół mają moc samorealizacji. W odniesieniu do tychże cen, które są w oczywisty sposób spekulacyjne i praktycznie zawsze dalekie od rzeczywistości, interweniuje łańcuch przemysłu naftowego, który może określić różnicę – czasem niebagatelną – między kosztami wydobycia i produkcji a ceną, po której wielcy gracze tego sektora sprzedają do sieci dystrybucyjnej, która na ogół ma niewielką marżę.

To, ile kosztuje benzyna, zależy więc w bardzo niewielkim stopniu od tego, ile ropy jest dostępne na rynku realnym. Przy podaży i popycie na poziomie 95 milionów baryłek dziennie, cena ropy wzrosła z 60 do 120 dolarów, a cena benzyny z 1,40 do ponad 2 euro za litr. Turbo-finansjera pożera konsumentów.

Źródło: https://altreconomia.it/prezzi-di-benzina-ed-energia-li-dobbiamo-a-un-perverso-meccanismo-finanziario/